środa, 8 maja 2013


Wtorek, 30.04.2013r.
Chwilowo chata była wolna, bo mama miała dyżur w pracy. Niestety nie odczułem tego, bo większość dnia znów przespałem. Wieczorem urządziliśmy sobie turniej siatkówki z dzieciakami z ulicy, plus moja Matuszka. Muszę przyznać, że mama ma niezłą kondycje jak na ten wiek. Odbijała każdą moją ścinę. Później przejechaliśmy się rowerami po Konarzewie. Byłem wściekły, bo miałem w kole flaka i nie mogłem dogonić  Matuszki, siory i małego Pasożyta (siostra Lenka).  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz